piątek, 1 czerwca 2018

Błędne koło ...


Jacek Malczewski
~Jacek Malczewski
Jacka Malczewskiego w standardowej interpretacji mówi o artyście siedzącym na drabinie. Lewa strona (jasna) symbolizuje zmysłowe upojenia; prawa (ciemna) - lęki i niepokoje twórcy. Niektórzy w pocie czoła doszukują się też paraleli z „Weselem” Wyspiańskiego. 

Patrząc na nasz kraj i wypowiedzi niektórych głodnych władzy polityków, interpretacja jest oczywista. Jasna strona, to Polska pod rządami PIS, ciemna - Polska w niewoli PO (postać w kajdanach na nogach). 
No, ale dosyć żartów. Obraz jest na tyle ciekawy, że jego interpretacja powinna być o wiele szersza. Moim zdaniem dziecko, to każdy z nas. Bo kim jesteśmy wobec otaczającego nas świata, jak nie dzieckiem we mgle? Próbujemy zrozumieć to wszystko, co nas otacza. Jednego dnia świat widzimy jasnym, szczęśliwym, zabawnym. My również takimi jesteśmy. Za chwilę stajemy się niewolnikami, szarego pospolitego dnia. I tak kręcimy się tym błędnym kole życia. Jak to dziecko z pędzlem, tak my też usiłujemy coś namalować, zapisać, ustalić w naszym życiu. Możemy też dokonać wyboru. Chłopiec nie patrzy na rozbawiony tłum (upojenie, zmysły), skierował wzrok na ciemną stronę - lęki i niepokoje życia. Myślę, że owo błędne koło najlepiej rozumieją hinduiści, którzy chcą uwolnić się od reinkarnacji. Natomiast dla naszego chrześcijańskiego świata nieodzowny jest szatan - ciemna postać z prawej strony obrazu. 
Ciekawym symbolem są też kartonowe szablony, które spadają z lewej strony obrazu. W życiu powinniśmy odrzucać banały, stereotypy, gotowe wzorce. 
Warto też zadać sobie pytanie. Dlaczego chłopiec siedzi na drabinie? 
Moim zdaniem to drabina Jakubowa - drabina, którą Jakub widział we śnie (jej szczebel jest dzisiaj cenną relikwią - żarcik taki). Pomijam interpretację judaistyczną i chrześcijańską tego symbolu. Dla mnie jest to wędrówka przez życie. Z każdym dniem o jeden szczebel wyżej. Coraz dalej od ziemi, coraz bliżej nieba. Widziałam gwiazdy płonące wewnątrz galaktyk. Widziałam wybuchające słońca, które pochłonęły planety. Pewnego dnia, cały mój wewnętrzny, niepowtarzalny kosmos zniknie, rozpłynie się jak łzy na deszczu. 

Autor: Halina K. HK




sobota, 26 maja 2018

Maj i nasze ulubione bzy...


HK maj 2013
~HK maj 2013



Ciepłe dni majowe, 
konwalie białe, bzy liliowe.. 
Miłe te chwile, piękne kochane, 
Gdy maj przychodził pod okna. 
Kocham ten maj pod Twoim bzem, 
jak siedziałyśmy i pachniał świat, 
Serca radosne, oczy błyszczące, 
kawka, herbatka, to radość dni. 
Bez rośnie nadal, zapachem nęci, 
kolor ten sam i zapach też, jednak 
pusto pod bzem, nie ma nikogo, 
zostały tylko wspomnienia. 

~ Agnes R.





Maj to najpiękniejszy miesiąc w roku. Wiosna w pełni, a rozbuchana przyroda raczy nas cudownymi widokami i zapachami kwitnących drzew i kwiatów.

I te cudowne bzy na naszym podwórku, na którym spędziłyśmy dzieciństwo i młodzieńcze lata… Również w maju świat staje się piękniejszy. Maj potrafi oszołomić i zakręcić w głowie- „w maju jak w raju”. Gdy wszystko rodzi się do życia; ponoć człowiek staje się wyrozumiały, szlachetny.  
Być może…?

Kiedyś spotkałam się z takim pytaniem- Czy cierpienie uszlachetnia? Zdecydowanie odpowiadam NIE.
Określenia, złote myśli, frazesy: cierpienie uszlachetnia, co cię nie zabije, to cię wzmocni …, to marne pocieszenie dla cierpiących. Rzeczywiście cierpienie- ból, strata, porażka, rozczarowanie, głód, sprawiają, że człowiek zaczyna doceniać życie, nabiera dystansu. Próbuje żyć tak, jakby każda chwila była najważniejsza w życiu. Stara się po prostu cieszyć z prostych, codziennych rzeczy. Nabywa empatii. W takim przypadku możemy mówić o pozytywnych efektach cierpienia.
Jednak nie zgodzę się, że cierpienie uszlachetnia!  Bo czy zło może uszlachetnić kogokolwiek? 
Ból, strata, porażka, głód, zdrada, to jest ZŁO, które nic dobrego nie przynosi, bo każdy od tego cierpienia chce uciec. Tylko, każdy z nas wybierze inną drogę ucieczki do szczęścia, miłości, zrozumienia, odejścia od cierpienia.  
Tworząc własny, lepszy, bezpieczniejszy świat. Tak, zgodzę się, że obierając drogę ucieczki od cierpienia, możemy budować swoją szlachetność, bądź stać się podłym i złym człowiekiem.
Jakim cierpienie uczyniło mnie człowiekiem? 
Stałam się bezkompromisowa, i odwracam się na pięcie od niegodziwości. Dla takich zachowań nie mam szacunku, zrozumienia i wytłumaczenia, bo  moralność, prawość chcę rozpatrywać tylko w kategorii białe- czarne.
Chcę wiedzieć,  jakie są granice dobra i zła.  W szarościach, zawsze można znaleźć wytłumaczenie, usprawiedliwienie, własnych i cudzych  niegodziwości.

Danusiu, dzisiaj obchodziłabyś swoje najpiękniejsze święto - DZIEŃ MATKI!

Zawsze w moim sercu!