sobota, 1 czerwca 2019

Kamieniołom i przemijanie …

~HK 2019, Tjurkö
~HK 2019, Tjurkö

Stoję na skraju ogromnej dziury w skalnym podłożu i spoglądam w głąb szaro-czerwonej przestrzeni poniżej. To dawny kamieniołom na wyspie Tjurkö. W latach 70. i 80. XIX wieku było to centrum wydobycia czerwonego granitu na przemysłową skalę.

Gdyby można było przewinąć ten film historii, zobaczylibyśmy tłum ludzi krzątających się wokół - w trudzie i znoju zarabiających na życie. Pracowało tu 1000 osób - wcześniej byli rybakami i rolnikami. Oprócz nich byli też więźniowie, drobni przestępcy i złodzieje (400 osób) zapewne pilnowani przez strażników, do tego osoby z obsługi: kilka sklepów, stołówka, hala piwna.
Zwyczajne ludzkie odgłosy mieszały się ze stukotem przetaczanych wózków z urobkiem, uderzeniami młotów, odgłosami pobliskiego portu, gdzie dostarczano specjalnie przygotowanymi torami gotowe produkty na trzy statki obsługujące wywóz towaru. Kostka brukowa i krawężniki, ale także kamienne obudowy np. Kanału Kilońskiego czy też piękne kolumny na Politechnice w Berlinie. Całkiem nowe społeczeństwo przekształcało otaczający krajobraz, powstał nowy obszar życia i ludzkiej aktywności. I wojna światowa przerwała okres świetności, ludziom żyło się ciężej, wydłużały się okresy bezrobocia - w latach trzydziestych i czterdziestych część produkcji była prowadzona przy wsparciu państwa, ale w połowie lat 50. XX wieku wydobycie ustało.

Ludzki zgiełk ucichł - teraz panuje całkowita cisza przerywana świergotem, śpiewem ptaków i tym cudownym gęganiem przelatujących raz po raz kluczy gęsi. 

Odgłosy portu zamarły, statki odpłynęły i już nie wróciły, a z samego portu zostały szczątki.
Stoją porzucone wózki na zardzewiałych resztkach szyn, leżą nieukończone kolumny - ludzie odeszli nie ukończywszy pracy, skazali na zniszczenie infrastrukturę portu i kamieniołomu. Szczególne wrażenie robią właśnie te kolumny - taki sam obraz znajdziemy w kamieniołomach marmuru starożytnej Grecji czy Rzymu. Taki sam obraz znajdziemy na Wyspie Wielkanocnej - porzucone, nie ukończone Moai.

Ciekawą pozostałością dawnej produkcji są mniejsze lub większe kopce, hałdy odpadów poprodukcyjnych - nieprzydatnych szczątków kamienia.

Jakże uroczo wygląda płot misternie ułożony ze szczątków kamieni i ta niebieska furtka w murze. Po nas też zostaną ślady - hałdy plastiku. Wolę jednak płot ułożony z resztek kamieni niż np. plastikowych butelek. 

Kamieniołom na wyspie Tjurkö, to doskonały przykład przemijania. 


Autor: Halina K. HK

poniedziałek, 20 maja 2019

Boże Zegary …

Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
~ Wisława Szymborska, Pod jedną gwiazdką
 
        ~Dorina Costras
~Dorina Costras  [1]


[...]
Więc wiem,
Że nic się nie dzieje przedwcześnie,
nic się nie dzieje za późno,
I wszystko się dzieje w swym czasie,
Wszystko...
Wszystkie uczucia, spotkania,
Odejścia, powroty, czyny, zamiary,
Zawsze właściwą godzinę biją Boże Zegary.

~Roman Brandstaetter 





Ufnie spoglądam na tarcze Bożych Zegarów, i mam nadzieję, że będę ufna gdy wskazówki będą mi odmierzać zupełnie nowy wymiar… 
Nie pocieszam się jakimś zaświatem i ułudą życia po śmierci. Moim pragnieniem jest bycie szczęśliwą i wolną od cierpienia dla siebie i moich bliskich, tu i teraz. Nie gonię za czymś nieosiągalnym, jednocześnie nie oglądam się wstecz. Pragnę by zawsze razem z moim ukochanym mężem słuchać wybijanych godzin w wędrówce naszego codziennego, prostego życia. Takie właśnie mam urodzinowe życzenie. 

Uwielbiam wiersze Romana Brandstaettera za to, że podobnie widzę świat, podobne mam pragnienia. I tak sobie myślę, że pomodlę się jak drzewo, jak trawa, jak morze za tych którzy mają piękne wnętrza, i czyste serca.


Every step of the way … Siostrzyczko, zawsze w moim sercu!

_________________________
 [1] Dorina Costras – rumuńska malarka i jak pisze o sobie „Staram się wyrażać na płótnie nastroje, uczucia, odczucia, emocje ... i jest oczywiste, że na moją sztukę wpływa wiele mojego wewnętrznego życia, czyniąc je tak przejrzystym.”