sobota, 1 lutego 2020

Wir czasu ...


Jenta śni, „…czasy plączą się i zachodzą na siebie. Jak mogłam kiedyś wierzyć, że czas płynie? To śmieszne. Teraz jest oczywiste, że czas wiruje, jak spódnice w tańcu.”[1]
           
1 maja 2004 roku – wspaniały moment tego wiru czasu – pierwszy dzień Polski w Unii Europejskiej. Prawdziwy powód do dumy, dumy z tego, że jesteśmy w tej europejskiej Rodzinie, dumy, że jesteśmy Polakami. Czas podziału i zdrady zapoczątkowany jeszcze w Jałcie zakończył się.
            
23 stycznia 2020 roku – pierwszy dzień wychodzenia Polski z Unii Europejskiej. Czarny dzień polskiej demokracji, której praktycznie już nie ma, gdyż został domknięty ostatni etap demontażu demokratycznego państwa. W jego miejsce powstaje zupełnie inny porządek polityczno-prawny, na pewno nie demokratyczny. Jaki?  Wkrótce się okaże – teraz jesteśmy na etapie funkcjonowania dwóch porządków polityczno-prawnych. Jedyny ratunek w KE i TSUE – jeśli oni nie powstrzymają tego szaleństwa prawicowych oszołomów, prawników ignorantów[2] i ich „zbawcy narodu na emeryturze”, to będziemy mieć dyktaturę na wzór Trzeciej Rzeszy z jej początkowego okresu. Zainteresowanym polecam lekturę w OKO.press.[3]

Na zdjęciu poniżej radość posłów PIS i prawicowych przystawek po odrzuceniu uchwały Senatu o odrzuceniu noweli ustaw sądowych (tzw. ustaw „kagańcowych”). Zapamiętajmy to zdjęcie[4] i porównajmy z obrazem Jana Matejki „Rejtan – Upadek Polski”.


Jana Matejki „Rejtan – Upadek Polski”
Ustawa "kagańcowa" + Jana Matejki „Rejtan – Upadek Polski”
Czy każdy naród przechodzi fazę szaleństwa, czy też to tylko polska specjalność? Bo szaleństwem jest to, jak w ciągu kilku lat można zniszczyć kraj. Przekreślić pozycję Polski w świecie, unicestwić powiązania międzyludzkie i międzynarodowe, podzielić rodziny, „przeorać” mózgi, zmienić lub wręcz wyłączyć myślenie. Czy ci ludzie ze zdjęcia myślą samodzielnie? Czy podejmują samodzielne decyzje? Nigdy nie stanę z nimi w jednym szeregu, nawet gdy wygrają następne wybory i okażą się „prawdziwymi Polakami”. Nikt nie kupi mojej duszy.

A może moje obawy są zbędne, ów zbawca narodu widzi dalej i lepiej? To może być prawda, jeśli w pamięci obliczył 500+ dla całego kraju. Dedykuję mu więc przydatny cytat z Ksiąg Jakubowych: „Skoro nadeszły tak długo wyczekiwane czasy mesjańskie, to Jakub ma rację, przestały obowiązywać prawa tego świata, prawa Tory. Teraz wszystko jest na opak.”
            
Gdy w 2015 roku przejęli władzę, wyglądali na takich, którzy wiedzą co robią. Czas wstać z kolan. Mieli się za ludzi Księgi, wydawało się że mają do niej dostęp i wiedzą jak ją czytać[5]. Byli pewni, że przenikną zapisaną tam mądrość Boga, odczytają aksjomaty i zbudują raz na zawsze doskonały świat wolny od chorób, niesprawiedliwości, nieszczęść i wszelkiej zarazy w stylu: LGBT czy gender. Już widać, że przegrywają bitwy, że ta mieszanka konserwatyzmu społecznego i narodowego, solidaryzmu, interwencjonizmu, chrześcijańskiej demokracji, populizmu i eurosceptyzmu jest rozczarowaniem dla wszystkich z wyjątkiem przekupionych. Księgę znalazł niepiśmienny niemowa Gauche, dla którego zapisany tam wzór na udoskonalenie świata był tylko mrowiem maleńkich, czarnych znaczków. Nie potrafił przeczytać i artykułować dźwięki, aby rozpocząć proces naprawy świata. Oni nie są w stanie znaleźć Księgi, bo żeby ją odnaleźć, trzeba być bez grzechu, mieć czyste intencje; żeby ją odczytać nie można być analfabetą - trzeba mówić, a nie krzyczeć.

Głęboko wierzę, że w końcu oni przegrają, skończą na śmietniku historii, będą politycznymi trupami. Bo Polska to otwarty na różnych ludzi i ich światopoglądy, laicki, europejski, o silnej demokracji kraj. To zaprzeczenie Polski ksenofobicznej, zaściankowej, katolicko-narodowej, wsobnej, ziemniaczano-buraczanej, nieufnej w stosunku do wszystkiego co inne. Moja Polska to szklany dom, a nie lepianka z zapadłej wsi. Mój Bóg to wszechogarniająca siła wypełniająca wszechświat, a nie odpustowo-jarmarczny świątek. Nadejdzie czas naprawy kraju, odwrócenia złego prawa, umocnienia konstytucji, uprzątnięcia tej stajni Augiasza; będziemy silniejsi i odporniejsi na zakusy kolejnych „dyktatorków”.

„Tam skąd patrzy Jenta nie ma żadnych dat, nie ma więc czego świętować ani czym się przejmować. Jedynym znakiem czasu są mijające ją smugi, niewyraźne uproszczone do kilku cech, nieuchwytne, pozbawione mowy, ale za to cierpliwe. To są właśnie Umarli.”

Autor: Halina K.


______________________________________________________

[1] Cytaty pochodzą z książki Olgi Tokarczuk, „Księgi Jakubowe”
[2] Polak i pewnie katolik (bo jakżeby inaczej), absolwent prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego mówi o sędziach SN, też Polakach (bo nie może być inaczej): „Mam w nosie tych 60 profesorów, bo ja jestem za Polakami. To nie są dla mnie autorytety.”.
[5] Pomysł zaczerpnięty z książki Olgi Tokarczuk, „Podróż ludzi Księgi”

wtorek, 7 stycznia 2020

Pozory ...

Są rzeczy zewnętrzne i wewnętrzne. Zewnętrzne to pozór i my żyjemy w rzeczach zewnętrznych, w pozorze, jak ludzie we śnie, i prawa tego pozoru musimy brać za prawdziwe, choć one takie nie są. Kiedy się żyje w miejscu i czasie, w którym obowiązują jakieś prawa, to trzeba tych praw przestrzegać, ale nigdy nie zapominać, że to są tylko porządki względne. Bo prawda jest inna i jeśli kto nie jest przygotowany, żeby ją poznać, może mu się wydać przerażająca i straszna, i będzie przeklinał dzień, kiedy się jej dowiedział. Ale ja myślę, że każdy człowiek czuje całym sobą, jak jest naprawdę. Lecz w gruncie rzeczy nie chce się tego dowiedzieć. 
~ Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe

~ Philip Barlow
~ Philip Barlow

Od pięciu lat żyjemy w matriksie, obowiązującą religią jest propaganda, a jej narzędzie - kłamstwo atakuje nas zewsząd. Jad kłamstwa sączy się z publicznej TV i ambon, jest artykułowany w szkole, powielany w Internecie. 

Każdego dnia TV kłamie, deformuje informacje; obraża, stygmatyzuje i dzieli ludzi. Czujemy, że to nieprawda, a jednak dalej siedzimy przed telewizorami. 

Zachwycamy się zapowiadanymi podwyżkami pensji i emerytur, wdzięczni rządzącym, którzy dają jakby dawali od siebie, swoje, jakby odejmowali sobie od ust, aby uszczęśliwić naród. Przecież to kłamstwo. Rośnie inflacja, podstawowe towary niezbędne do życia drożeją w zastraszającym tempie. Kolejne programy z plusem w nazwie obiecują, że będzie lepiej, zdrowiej, taniej. Tymczasem wydłuża się lista niedostępnych leków, a średnia życia w Polsce maleje. 

Ambona jest jeszcze jednym miejscem uprawiania propagandy. Zamiast słów kojących duszę słyszymy słowa obrażające i dzielące. Liczy się tyko kasa, a własne grzechy są umniejszane, relatywizowane, przerzucane na ofiary. 

Dlaczego wystarcza nam ta powierzchowna religijność? Te jasełka z lalką dziecka w żłobie, te pochody z papierowymi koronami na głowach. Czy tak widzimy Boga? Przecież czujemy, że prawda jest inna. Dlaczego więc dalej w tym tkwimy, powielamy te puste wzorce. A wystarczy wyjść nocą i spojrzeć w rozgwieżdżone niebo – oto potęga Stwórcy i Jego stała obecność w świecie. Oto godna Jego katedra.

Szkoła spętana katolicką doktryną nie uczy o seksualności człowieka, a wiedza z innych przedmiotów często jest przestarzała, dziewiętnastowieczna. Rośnie liczba zachorowań na AIDS i choroby weneryczne. Spójrzcie jak wygląda model atomu, czy są tam cząstki elementarne? Sprawdźcie o ilu stanach materii uczy się w szkole? Czujemy, że coś jest nie tak, że rzeczywistość jest zafałszowana. Dlaczego więc w tym tkwimy, dlaczego nie protestujemy? 

„Ale ja myślę, że każdy człowiek czuje całym sobą, jak jest naprawdę. Lecz w gruncie rzeczy nie chce się tego dowiedzieć. „ 

„Jak żeglarz, co zwiedza morza 
Otchłanie, jak tabor w bezdroża, 
Co wiodą Cyganie – duszy 
Mej nikt nie dostanie, nie ruszy;”



Autor: Halina K. HK