niedziela, 1 kwietnia 2018

Et in Arcadia ego ...

Obraz Nicolas Poussin, Et in Arcadia ego
~Nicolas Poussin
Oto mamy przed oczami obraz siedemnastowiecznego malarza Nicolasa Poussina; ten bardziej znany przechowywany w Luwrze (powstały dwa obrazy o takim samym tytule). Widzimy trzech pasterzy i kobietę, mieszkańców Arkadii, sielankowej krainy wiecznej szczęśliwości, wyidealizowanej krainy spokoju, ładu, ziemskiego raju. Postacie ubrane są w szaty przypominające stroje starożytnych Rzymian bądź Greków - jest to celowe nawiązanie do antyku, z którego wywodzi się motyw Arkadii. 

Znaleźli samotny grób z wyrytym napisem „Et in Arcadia ego” . Cytat interpretowany jako: „Ja, śmierć istnieję nawet w Arkadii”, nasuwa filozoficzną i melancholijną refleksję, nawiązując do baśniowej krainy, w której panuje złudne szczęście i doskonałość.

Nie jest pewne czy pasterze rozumieją, że to jest grób (przecież są w miejscu, wiecznej szczęśliwości), a leżący, tam człowiek był także kiedyś mieszkańcem Arkadii. Czy też są Elojami z "Wehikułu czasu" Herberta George'a Wellsa, nieświadomymi ofiarami Morloków?

Jedynie postać kobiety, kładąca rękę na ramieniu jednego z pasterzy, nie wyraża zdziwienia, wydaje się rozumieć, że każdy kiedyś umiera, nawet, jeżeli mieszka w tak idyllicznej krainie. Wymowa obrazu byłaby dość banalna, ot sielankowy pejzaż porównywalny z "Jeleniem na rykowisku", gdyby nie ten napis. Uwiera niczym cierń i zmusza do zastanowienia. 

Przemawia do mnie wymowa obrazu. Śmierć dociera do każdego miejsca na ziemi, a szczęście kiedyś się kończy. Przychodzi mi na myśl "Memento mori" - pamiętaj, że umrzesz, pamiętaj o śmierci. To wszystko, czym teraz żyjemy, co nas tak zajmuje, będzie miało swój nieunikniony kres. Tylko zaraz odzywa się bunt, dlaczego mamy żyć myślą o tym ostatecznym? Każdy z nas ma wizję, własnej przyszłości; wie, czego oczekiwać od życia, chce wreszcie być kochanym. Może warto żyć mistyczną krainą piękna i szczęścia i podążać tam gdzie serce podpowiada. Może właśnie warto odrzucić stereotypy wiecznego utyskiwania, narzekania i widzenia wszystkiego w czarnych barwach; sięgać tu i teraz, za odległe i nieosiągalne na pozór. A może jednak warto domyślić się, że przy okazji tych poszukiwań, wszystkie drogi jednak prowadzą do ARKADII.

Autor: Halina K. HK



Bez ciebie ...

Stra­cić ko­goś kocha­nego to zmienić swo­je życie na zaw­sze. Nie przeżyjesz te­go, bo "to" jest osobą, którą kochasz. Ból prze­mija, spo­tykasz no­wych ludzi, ale pus­tka nig­dy się nie wy­pełnia. Jakżeby mogła? Śmierć nie osłabia wyjątko­wości ko­goś, kto znaczył aż ty­le, by go opłakiwać. 
~Jeanette Winterson


HK 2015, Bez Ciebie
~HK 2015, Bez Ciebie
Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu! 
Jestem jeszcze wraz z wiewiórką i pieskiem, 
Piszę, czytam i palę, wciąż mam oczy niebieskie, 
Lecz to wszystko tylko siłą rozpędu. 
Wciąż jeszcze świt jest szary, zmierzch niebiesko -złoty, 
Dzień przechodzi na jedną, noc na drugą stronę 
I róże zakwitają bez wielkiej ochoty: 
Bo tak są już przyzwyczajone. 
A jednak świat się skończył. Czy wy rozumiecie? 
Świata nie ma i ja go nie stworzę. 
Czas jest równy i cichy. Lecz czekajcie... może 
Może ja jestem już na tamtym świecie? 
                                   
                                                                                                                                                                                        ~ Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


Siostrzyczko, właśnie tak miotają mną dziwne uczucia… Z jednej strony chłonę zapachy kwiatów, kolory mojego ogródka, świergot ptaków, szum morza, bliskość mojego Jurka …, i wówczas jestem szczęśliwa… Jest również ta druga strona, związana z bólem, tęsknotą, rozczarowaniem … Oczywiście buntuję się, bo okradziono mnie ze spokoju ducha. Może to banalne, ale dla mnie ten spokój jest ważniejszy niż całe materialne bogactwo. 
Jak wyzbyć się toksyny …? Odrzucić truciznę…? I w końcu, jak posklejać serce rozbite na miliony kawałków? 

Myśląc o tym wszystkim, dochodzę do wniosku, że to chyba prawdziwe życie… Koło życia … !
Po tej męczącej zimie, muszę wybrać się z Jurkiem na długi spacer brzegiem morza. Myśli staną się wówczas nieco lżejsze:) 


Zawsze w moim sercu!