środa, 1 sierpnia 2018

Modlitwa bez słów …


Człowiek podczas modlitwy wznosi się ponad swoją grzeszność,
słabość. Kiedy się modli - przerasta samego siebie.
~ ks. Jan Twardowski

     
    Hanna Styczyńska, Co się komu śni
                               ~Hanna Styczyńska
                                    Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,
Nie rozdzieraj szat,
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak jak umiesz,
Bez słów,
Jak drzewa,
Jak trawy,
Jak morza,
Które również zmawiają modlitwę
Bez słów.
Słowa są nieporadne,
Zawodne,
Nieokreślone
I nieokreślające.
Są rozczarowaniem.
Bolesną omylnością.
Myślałeś, że słowem
Wyplenisz zło,
Myślałeś, że słowem
Wywołasz źródło ze skały,
Myślałeś, że słowem
Odmienisz człowieka.
Nie wypleniłeś,
Nie wywołałeś,
Nie odmieniłeś.
Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo,
Jak trawa,
Jak morze...

~ Roman Brandstaetter

No cóż, czytam sobie po wielekroć wiersze Romana Brandstaettera, i robią na mnie coraz większe wrażenie. Odkładam, by ponownie chwycić za tomik z Jego wierszami. Pod skórą czuję prawdziwość i szlachetność tych słów. Odnoszę wrażenie, jakby słyszało się własne myśli, które często strach wypowiedzieć na głos. Można się zgadzać lub nie, ale nie można przejść obojętnie obok Jego twórczości.

Wszystko jest mi bliskie, co prowadzi do głębokiego spokoju umysłu i serca, ale tu trzeba wyjść poza racjonalne myślenie. Tak więc skupiam się na dobrych myślach, słowach i czynach … każdego dnia … i pomodlę się jak drzewo, jak trawa, jak morze …


Siostrzyczko, zawsze w moim sercu!


piątek, 27 lipca 2018

Eksperyment Milgrama …

Wczoraj ta władza kolejny raz brutalnie potraktowała protestujących. Różnica polega na tym, że użyto gazu łzawiącego. Czy następnym razem zostaną użyte gumowe kule, a następnym razem ...?

Stanley Milgram – amerykański psycholog społeczny na Uniwersytecie Yale na początku lat sześćdziesiątych przeprowadził eksperyment posłuszeństwa wobec władzy.
Osobie badanej przypadała rola „nauczyciela”, a pomocnikowi eksperymentatora - rola „ucznia”. Zadanie nauczyciela polegało na czytaniu uczniowi listy par słów (np. „miły-dzień”, „niebieska-skrzynka”, etc.), a następnie sprawdzaniu, jak wiele z tych par uczeń zapamiętał. Jeśli uczeń popełnił błąd - otrzymywał karę - wstrząs elektryczny poprzez elektrodę przypiętą do przegubu dłoni . 

Reguła była taka, że przy kolejnych błędach zwiększano siłę wstrząsu. Początkową dawką było 15 woltów, każdy kolejny wstrząs był rzekomo silniejszy o 15 V, ostatnią śmiertelną dawką miało być 450 V. 
W tak opisanym eksperymencie najsilniejszy szok zaaplikowało uczniowi 65% badanych. Nikt nie wycofał się, gdy ofiara wyraźnie o to prosiła, ani wtedy gdy zaczęła wołać o pomoc, nawet wtedy gdy wydawała okrzyki pełne bólu. 80% uczestników kontynuowało wstrząsy mimo tego, że uczeń wspominał, że ma kłopoty z sercem i krzyczał „Pozwólcie mi stąd wyjść!” (300 V). 

Stanley Milgram zadał sobie pytanie o przyczyny ślepego posłuszeństwa wobec zbrodniczych rozkazów, które doprowadziły zwyczajnych wydawałoby się ludzi do ludobójstwa, np. w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Przypuszczał, że Niemcy jako naród muszą być szczególnie skłonni do podporządkowania się przełożonym. W celu sprawdzenia tej hipotezy wymyślił skrótowo opisany powyżej eksperyment. Problem posłuszeństwa wobec władzy - "Ja tylko wykonywałem rozkazy przełożonych" - był szeroko dyskutowany, gdyż w tym samym czasie odbywał się w Izraelu proces Adolfa Eichmanna - głównego koordynatora i wykonawcy planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej.

Pierwotnie Milgram chciał przeprowadzić sondaż na grupie amerykańskiej, a następnie pojechać do Niemiec, aby wyłowić różnice w zachowaniach przedstawicieli różnych narodowości. Jednak po badaniach w USA stwierdził, że znalazł tu w Ameryce tyle posłuszeństwa, że wcale już nie ma powodu jechać do Niemiec. Wyniki eksperymentu na próbie amerykańskiej były bardzo zaskakujące i nieoczekiwane, także dla samego Milgrama. 

Odnoszę wrażenie, że eksperyment Milgrama trwa w Polsce. Dlaczego pisowcy w Sejmie i w terenie, lekarze, prawnicy, sędziowie, prokuratorzy, policjanci, ludzie z tytułami uczelni i zawodówek, prawnik z tytułem doktora, te pisowskie zastępy, te wszystkie jednostki wprowadziły się w stan nieautonomiczny? 

W tym stanie jednostka - włączając się w system hierarchii władzy - przestaje postrzegać siebie jako element realizujący swoje własne, zgodne z prawem cele, a zaczyna być pośrednikiem w spełnianiu poleceń jednostki stojącej wyżej. 

W stanie nieautonomicznym realizują cele innego, narażają się w przyszłości na prawne konsekwencje i negatywną ocenę większości społeczeństwa. Z eksperymentu Milgrama wynika, że badani dokonali wolnego wyboru, ich „wewnętrzna” kontrola na poziomie jednostki (sumienie, super-ego lub inny mechanizm „poskramiający” impulsy), została zniesiona w interesie spójności pisowskiego systemu. 

Widzimy, że system się „domknął” – Sejm, Senat, prezydent, rząd, policja, władza sądownicza, prokuratura, własne wojsko (całkiem jak SA) działają w systemie nieautonomicznym. 

Partyjne media uprawiają politykę kłamstwa na masową skalę (znowu przychodzą na myśl działania Hitlera i Goebbelsa przed dojściem nazistów do władzy). Część społeczeństwa została kupiona 500+ i innymi „plusami”, reszta jest bierna i ma to gdzieś. Nasuwa się pytanie – kim jest ten „nauczyciel”, „astronom” patrzący w gwiazdy, którego wolę (całkiem jak u Hitlera) realizują te nieautonomiczne jednostki? Pytanie wydaje się retoryczne, chociaż ostatnie wydarzenia pokazują, że wola wodza jest słaba – w ostatnim czasie musiał ustąpić trzy razy jakiejś „grupie trzymającej władzę”.

Jan Vermeer, Astronom
~Jan Vermeer, Astronom
Niech ilustracją tych rozważań będzie słynny obraz Jana Vermeera „Astronom” – jedno z 4700 dzieł kolekcji Hitlera, zgromadzonych pod koniec II wojny światowej i znalezionych w kopalni soli w Altaussee. 

Przypuszcza się jednak, że astronom z płótna Vermeera zajmuje się astrologią. Nie patrzy w okno, jak inni astronomowie, ale stawia horoskop. Dlatego obraz nosi także drugi tytuł - Astrolog. 

Jaki horoskop stawiany jest Polsce? Czy zamiast astronawigacyjnego globusu Jodocusa Hondiusa widzimy globus Polski (z „Ucha Prezesa”), po który sięga demoniczny starzec owładnięty swoimi obsesjami?

Autor: Halina K. HK